Menu

Na regale

szkice i notatki, spiski i zapiski z przeczytanych książek. Głównie z polskiej prozy XX i XXI w.

Portrety dwa

hichal23

Idąc tropem blurba Mariusza Szczygła z okładki książki Magdaleny Grzebałkowskiej należy powiedzieć, że: najlepsze, co może się przydarzyć wybitnemu człowiekowi po śmierci, to wybitny biograf. Zdzisław Beksiński niewątpliwie był wybitny, podobnie jego syn Tomasz (za wybitnością tych mężczyzn stoi postać Zofii Beksińskiej). Obaj panowie mieli szczęście i po tragicznych śmierciach trafili na bardzo utalentowaną dziennikarkę, która napisała o nich fenomenalną biografię "Beksińscy. Portret podwójny".

Nie ma wątpliwości, że praca, którą wykonała autorka "1945 Wojna i pokój", zasługuje na największy szacunek i uznanie. Sama autorka przyznaje, że na początku pracy nad biografiami Beksińskich nie wiedziała o nich za wiele. Paradoksalnie - dzięki temu czytelnik ma większą przyjemność płynącą z lektury tekstu. Przez cały czas mamy wrażenie jakbyśmy razem z autorką odkrywali kolejne szczegóły z życia Zdzisława i Tomasza. Dzięki temu, że Grzebałkowska gęsto cytuje listy obu panów, zagląda do ich dzienników i zapisków - jesteśmy jakby w teraźniejszości opisywanych osób. Razem z artystą malarzem przeżywamy kłótnie z jego francuskim marszandem Piotrem Dmochowskim; podobne odczucia towarzyszą nam gdy czytamy listy młodszego Beksińskiego.

Grzebałkowska niczego nie pomija w swojej pracy. Nie skupia się tylko na działaniach artystycznych Zdzisława i dziennikarsko-muzycznych Tomasza. Gdy trzeba porusza - na pewno drażliwą dla malarza - kwestię dotyku przez drugiego człowieka. Z reporterską pasją, autorka biografii księdza Jana Twardowskiego, odszukuje i przepytuje - a my z nią - kolejne miłości Tomka Beksińskiego. Z dokładnością opisuje kolejne próby samobójcze dziennikarza radiowej Trójki. Pisze o relacjach panujących wewnątrz rodziny i o jej stosunkach ze znajomymi i przyjaciółmi.

Warto wspomnieć jeszcze o języku jakim napisany został "Portret podwójny". Bowiem jest to styl bardzo żywy. Autorka nie sili się na specjalistyczne interpretacje dzieł Zdzisława tylko pisze w sposób zrozumiały dla każdego laika. Grzebałkowska nie nudzi czytelnika. Biografię Beksińskich pędzi na przód niczym dobra powieść akcji.

Kolejnym plusem książki wydanej przez krakowski Znak są dwie wkładki z dziełami Zdzisława Beksińskiego. Dzięki temu nie musimy się domyślać o jakich dziełach pisze dziennikarka "Gazety Wyborczej", bo po prostu możemy je w tej samej książce obejrzeć.

Dla mnie osobiście jedynym minusem w książce są przypisy umieszczone na końcu książki. To trochę utrudnia lekturę.

Na koniec: na jednym ze spotkań autorskich Grzebałkowska mówiła, że początkowo miała nadzieję, że książka będzie miała w tytule "portret potrójny" trzecią osobą miała być Zofia Beksińska. Niestety autorce nie udało się zebrać o niej wystarczającej ilości informacji. Cóż, pozostaje nam mieć nadzieję, że kiedyś pula wiedzy, o żonie i matce sławnych Beksińskich, się powiększy. Wtedy i ona może doczeka się swojego wybitnego biografa. bo z pewnością na niego zasługuje.

["Beksińscy. Portret podwójny", Magdalena Grzebałkowska, Znak Kraków, 2014]

MH

 

 

© Na regale
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci