Menu

Na regale

szkice i notatki, spiski i zapiski z przeczytanych książek. Głównie z polskiej prozy XX i XXI w.

Pierwsze spotkania (2)

hichal23

Jakiś czas temu pisałem o pierwszych spotkaniach z twórczością Macieja Malickiego i Tomasza Piątka. Dzisiaj o kolejnych dwóch pierwszych kontaktach z literaturą gatunkową. Późno bo późno, ale w końcu dotarłem i przeczytałem kryminał Agaty Christie i komiks Macieja Sieńczyka.

 

1 „Pierwsze, drugie... zapnij mi obuwie” Agata Christie, Wydawnictwo Dolnośląskie, Wrocław 2012, cena 24,90 zł.

 

Moje czytelnicze zainteresowania oscylują, co widać po wpiach na tym blogu, wokół polskiej literatury niegatunkowej. Jednak rozpoczęcie pracy w bibliotece trochę zmusiło mnie do czytania literatury uznawanej za niewymagającą wysiłku intelektualnego, bo głównie o taką pytają czytelnicy.

 

Skoro już czytać literaturę gatunkową to najlepiej mistrzów danego gatunku. I tak dotarłem do Agaty Christie. Mistrzyni kryminału, która w opinii czytelników, nigdy nie zawodzi.

 

Na chybił-trafił sięgnąłem na półkę po jej książkę. Padło na „Pierwsze, drugie... zapnij mi obuwie”. Książka zaczyna się raczej nietypowo, bo od wizyty detektywa Herkulesa Poirota na fotelu dentystycznym. Oczywiście, gdzie detektyw – tam zbrodnia. W godzinę po wyjściu Poirota dentysta był martwy, i był to początek serii zabójstw.

 

I jak to w tradycyjnym kryminale autorka podsuwa czytelnikowi fałszywe tropy, by na koniec zaskoczyć wszystkich i wskazać niespodziewanego mordercę. W „Pierwsze, drugi...” okazuję się, że przyczyną zabójstw było popełnione oszustwo matrymonialne.

 

Myślę, że będą kolejne spotkania z Agatą Christie.

 

2 „Przygody na Bezludnej Wyspie” Maciej Sieńczyk, Lampa i Iskra Boża, Warszawa 2013, cena 40 zł.

 

Z twórczością Sieńczyka spotkałem się wcześniej na łamach miesięcznika „Lampa”, którego każdy numer otwiera jego komiks. Zainteresował mnie jego styl rysunku i surrealistyczne poruszane tematy. To sprawiło, że siegnąłem po „Przygody na Bezludnej Wyspie”, które jako pierwszy komiks znalazły się w finale Nagrody Nike.

 

Bohaterem komiksu jest bliżej nieokreślony mężczyzna, który wyrusza statkiem w rejs, w czasie którego dochodzi do katastrofy. Statek się rozbija, a Bohater zostaje wyrzucony przez falę na brzego tytułowej wyspy. Razem z nim lądują tam jeszcze dwaj mężczyźni. We trójkę rozmawiając, opowiadając anegdoty, przemierzają wyspę.

 

I właśnie w opowieści tkwi niebywała siła dzieła autora „Wrzątkuna”, każda z napotkanych przez głównego bohatera postać ma do opowiedzenia ciekawą historię, a co najważniejsze potrafi ją opowiedzieć.

 

Te opowiadane historie w połączeniu z rysunkiem Sieńczyka sprawiają, że „Przygody...” czyta się jak dobrą powieść, i nie dziwi fakt, że ten komiks znalazł się wśród najlepszych polskich książek wydanych w 2012 roku.

 

MH

 

 



© Na regale
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci