Menu

Na regale

szkice i notatki, spiski i zapiski z przeczytanych książek. Głównie z polskiej prozy XX i XXI w.

Utrzymankowie

hichal23

Literatura zna wiele przykładów postaci kobiecych, które z braku innych możliwości utrzymania, zostają utrzymankami bogatych mężczyzn, czy ulicznymi prostytutkami. Przykład takiej kobiety znajdziemy w powieściach Poli Gojawiczyńskiej. Jest nią Bronka Mossakowska – bohaterka dylogii wyżej wspomnianej pisarki.

 

Młoda, naiwnie optymistycznie nastawiona do życia, dziewczyna zakochuje się w Ignacym Piędzickim. Jednak związek ten okazuje się nietrwały. Po wybuchu wojny para rozstaję się. Po tej tragedii życiowej Bronka zaczyna się staczać. Długo pozostaje bez pracy, a gdy już ją znajduje to okazuje się, że pensja nie pozwala na godziwe życie. Mossakowska zaczyna zarabiać swym ciałem, aby się utrzymać. Początkowo oddaje się bogatym dyrektorom – dziś byśmy powiedzieli, że stała się luksusową prostytutką:

 

Oddawała się szybko, gorzko, bez uśmiechu, rozmaitym mężczyznom, którzy akurat stawali na jej drodze, jakby szukając smaku tego pierwszego pocałunku, pierwszego przylgnięcia do Ignasia. Posiadali nad nią władzę w jej pracy, władze pieniądza, władzę stanowiska. To była także niewola.

Mruczy, leżąc na łóżku z twarzą wciśniętą w poduszkę. Różycki, prezes, lekarz z okręgu – i jeszcze tam ktoś – i jeszcze… Ale nie, do diabła, żaden z nich nie uzyskał nad nią władzy w miłości, nigdy nie oddawała się całkowicie z miłości[1].

 

Później jest już tylko gorzej. Bronkę można spotkać w coraz gorszych restauracjach i knajpach. Wydaje się, że ratunkiem może być chwilowy powrót Ignacego i ponowna próba stworzenia związku, jednak i tym razem się nie udaje. Mossakowska mimo że jest z Ignacym nie rezygnuje z pieniędzy zarabianych ciałem. To jest przyczyną ich ostatecznego rozstania. Bronka znowu jest sama.

 

Przez szereg tygodni Bronka była nieuchwytna, jej telefon nie odpowiadał (…) wyprowadziła się z dolnego Mokotowa i przepadła (…) Z czego żyła, czym żyła, co jej jeszcze zostało po rozstaniu z Piędzickim?[2].

 

Życie kobiety upadłej zazwyczaj kończy się – dosłownie – na ulicy. Bronka Mossakowska zginęła pod kołami powozu wiozącego cegłę

 

Dobrze. Dlaczego nie? Ja mogę stanąć, ale mówię panu, że nawet nie otarła się o wóz! Ja nie najechałem! (…) Kobieta leżała na środku jezdni, nieruchoma. (…) Ona nie żyje, nie żyje… [3].

 

Kobiety często traktowane są jako istoty głupsze (…) Narzuca się im ograniczające wzorce zachowań, do których zalicza się między innymi wymóg uległości i posłuszeństwa wobec mężczyzn. Bardzo często przedstawiane są nie jako podmioty, lecz przedmioty, czego konsekwencją jest traktowanie kobiet jako obiektów seksualnych i ocenianie ich głównie przez pryzmat ciała i wyglądu[4].

 

Powyższy sąd wykorzystała Manuela Gretkowska w opowiadaniu „Latin Lover” z tomu „Namiętnik”. Jednak sąd ten został przez pisarkę odwrócony, to znaczy uległym, traktowanym przedmiotowo, obiektem seksualnym jest mężczyzna. Młody meksykanin Jose jest utrzymankiem starszych kobiet

 

Droga wykolejenia, tradycyjnie przypisana kobiecie, staje się w utworze losem młodego, przystojnego mężczyzny: zostaje on zredukowany do ciała i tylko jako ciało postrzegany[5].

 

Jose zostaje potraktowany przez swoją, starszą żonę Ingrid, jak przedmiot, którym można zaspokoić seksualne pożądanie

 

Ingrid taka jest, nie zmieni się. Wykorzystała twoją naiwność. Przywiozła cię z podróży jaszczura z Galapagos. Ann rozwiewała ostatnie złudzenia. Był dawcą spermy. Rozpłodowym samcem[6].

 

Gdy Ingrid znalazła sobie kochanka, Jose został przekazany przez nią swym, niezaspokojonym erotycznie, koleżankom. Tak młody meksykanin staje się utrzymankiem

 

Ann również potrzebowała pomocy. Spragniona czułości, starzejąca się arystokratka, znudzona elegancką samotnością. Jose jej nie zawiódł. Obsługiwał seksualnie, udając namiętnego kochanka. Zasłużył na przytulne mieszkanie w centrum Sztokcholmu.

Wkrótce zaspokajał zachcianki pozostałych przyjaciółek Ingrid. Najpierw z zemsty, później dla drogich prezentów, dyskretnych comiesięcznych przelewów bankowych. Najbrzydsza z nich podarowała mu małą Alfę Romeo. (…)

Jose wiedział, że polecały go sobie jak dobrą fryzjerkę, czy krawcową. Był kosztowny, a luksus kosztuje[7].

 

Życie Jose kończy się podobnie, jak życie Bronki z powieści Gojawiczyńskiej. Ingrid oficjalnie nadal jego żona decyduje o odłączeniu go od aparatury podtrzymującej mężczyznę przy życiu

 

Ingrid, jego żona, podpisała zgodę na odłączenie aparatury. Dzisiaj dwie falujące, elektroniczne linie, śledzące puls i oddech pacjenta, rozejdą się na zawsze, w dwie proste równoległe, bez szans ponownego połączenia ciała i życia[8].

 

 



[1] P. Gojawiczyńska, Dziewczęta z Nowolipek, Warszawa 1963, s. 250.

[2] P. Gojawiczyńska, Rajska jabłoń, Warszawa 1957, s. 432.

[3] Ibidem, ss. 455-6.

[4] K. Wojnicka, Polskie „szare” feministki. Portret socjologiczny. [w:] Gender. Kobieta w kulturze i społeczeństwie. pod red. B. Kowalskiej, K. Zielińskiej, B. Koschalki, Kraków 2009, s. 385.   

[5] K. Budrowska, Kobieta i stereotypy. Obraz kobiety w prozie polskiej po roku 1989, Białystok 2000, s. 141.   

[6] M. Gretkowska, Namiętnik, Warszawa 1999, s. 56.

[7] Ibidem, s. 57.

[8] Ibidem, s. 47.



MH

© Na regale
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci