Menu

Na regale

szkice i notatki, spiski i zapiski z przeczytanych książek. Głównie z polskiej prozy XX i XXI w.

Kilka słów Silnego

hichal23

1

Cześć, jestem Andrzej "Silny" Robakoski. Jestem bohaterem debiutanckiej książki Doroty Masłowskiej. Wygłaszam tam dwustu stronnicowy monolog. Z tego, co mi Masłowska opowiadała to książka się dobrze sprzedała, odniosła - można tak powiedzieć - sukces, ale jakimś cudem wszelkie jury nie przyznało żadnej poważnej nagrody. Ale tak sobie myślę, że to taka polska specjalność, że jak coś jest dobre i do tego polskie to trudno, nam Polakom, przyznać, ze ma to jakąś wartość. Ale tak, czy tak druga książka mej stwórczyni otrzymała wszystkie najważniejsze nagrody. A ja, Silny, siedząc w Masłowskiej byłem na wszystkich galach i razem z nią je odbierałem.

 

2

Ja tu gadu-gadu o nagrodach i innych duperelach, a co innego jest ważniejsze. Jak powszechnie wiadomo, gdy bohater książki z głowy podmiotu czynności twórczych zostanie przelany na papier, stworzony to zaczyna żyć własnym życiem. Czytelnicy i eksperci od literatury zaczynają tworzyć czy odkrywać jego szczegółową biografię, wyszukują tego, co ukryte, pytają o to, co nie zostało powiedziane, przypisują bohaterowi jakieś poglądy, o których on nie wiedział, że je ma.

 

Tak też było ze mną. Dorota Masłowska mnie stworzyła. Lampa i Iskra Boże, czyli właściwie Paweł Dunin-Wąsowicz mnie wydał. Czytelnicy zaczęli czytać. No i stworzono mi biografię, przypisano cechy i poglądy, które niekoniecznie były moje.

 

I tak na przykład znaczna część odbiorców stwierdziła, że jestem blokersem, że na pewno łysy, pije piwo na klatce, zaczepia innych, zerowe wykształcenie i oczywiście niezdolny do pracy. A tu psikus. Jak ktoś dokładnie przeczytał "Wojnę…" to zauważył dwie cechy, które temu przeczą: po pierwsze nie jestem blokersem. Mieszkam w domu jednorodzinnym, a nie na blokowisku. Łysy bo tak wygodniej. Pić piwo piję, ale nie klatce, tylko tak, jak każdy: w domu albo w knajpie.

 

Po drugie wykształcenie: w rozmowie z Alą mówię, że studiuję administrację i zarządzanie. Więc z tego wynika, że mam maturę. A to już jakieś wykształcenie jest. A poza tym jak ktoś przeczytał, co ja tam mówię ten wie, że żaden blokers takim słownictwem się nie posługuje. Używam słów takich jak: abnegat (32), deklaratyzm (33), ambaras (72), erzac (76), czy iberacja (167). Wiem również kim byli Nowosilcow i Sienkiewicz. W swoich wypowiedziach przywołuję czy odwołuję się do: Szekspira (77), Gombrowicza (81), Mickiewicz (134), Kochanowskiego (150) czy prof. Przemysława Czaplińskiego (189).

 

A styl  jakim mówię w "Wojnie…" to również wasz styl. Weźcie kartkę i długopis i zapiszcie jakąś rozmowę, którą usłyszycie w autobusie, na ulicy czy w galerii handlowej. Wszyscy tak mówią. Ot po prostu moja autorka jest genialna i jako pierwsza potrafiła wasz uliczny język przenieść na karty książki. A ja miałem to szczęście, że mogłem tym językiem mówić, i  już na zawsze wpisać się w historię literatury.

 

[Dorota Masłowska, "Wojna polsko-ruska pod flagą biało-czerwoną", Lampa i Iskra Boża, Warszawa 2009, cena 29,90]

 

MH

 

© Na regale
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci