Menu

Na regale

szkice i notatki, spiski i zapiski z przeczytanych książek. Głównie z polskiej prozy XX i XXI w.

Zamarzło

hichal23

 1

Gdy się kupowało tę książkę się wiedziało, że będzie ona wymagać dużo czasu i zaangażowania. Bo jak się brało do ręki 1050 drobno zadrukowanych stron, które stanowiły jedną całość to trzeba się było liczyć z tym, że lekko nie będzie. Mimo wszystko się zdecydowało się na lekturę "Lodu" Jacka Dukaja, chyba najdłuższej polskiej powieści. Się czytało przez cały luty. Powoli. Z odpoczynkami. Z oddechem.

A z każdą stroną apetyt rósł.

A z każdym fragmentem chciało się więcej.

A z każdym rozdziałem wiedziało się, że jest to jedna z najlepszych (najlepsza?)  epickich, z rozmachem napisanych polskich (światowych?) powieści.

Się zachwyciło się i brnęło przez kolejne zdania z coraz większym podziwem.

 

 2

Twórczość Jacka Dukaja to najlepszy przykład na potwierdzenie dwóch tez: po pierwsze, że polska powieść może być na miarę powieści choćby Orhana Pamuka. Po drugie, że literaturę zaliczaną do szerokiego kręgu fantasy należy traktować poważnie i zrobić dla tego gatunku miejsce w poważnej, akademickiej krytyce literackiej.

 

Jakiś czas temu na łamach miesięcznika "Znak" (7-8,9,10/2012) miała miejsce debata o kryzysie polskiej powieści. Wielu zabierających  głos w tamtej dyskusji mówiła o tym, że powieść ma się dobrze właśnie w nurcie fantastyki, ale krytyka tego nie zauważa. I trzeba się z tym zgodzić. Dukaj tego najlepszym dowodem. Na pytanie dlaczego za "Lód" nie dostał Nagrody Nike odpowiedzi chyba nie poznamy. A przecież Dukaj nie jest sam. Są też inni, którzy zasługuję na uznanie nie tylko miłośników fantastyki ale też tych, którzy piszą podręczniki historii polskiej literatury. Miejmy nadzieję, że tak się kiedyś stanie i  w magazynach literackich obok Pilcha stanie Sapkowski albo Kossakowska.

 

 3

Streścić "Lodu" się nie da. Oczywiście można powiedzieć, ze główny bohater Benedykt Gierosławski wyrusza w podróż na Syberię w poszukiwaniu ojca, ale to zbyt wielkie i niedopuszczalne uproszczenie. Dukaj w tej powieści zawiera tyle wątków, odniesień, że nie da się tego poznać inaczej jak tylko samemu czytając.

 

A co mnie zaskoczyło? Przede wszystkim to, że autor "Katedry" wprowadza do polskiej literatury tak nieliterackie dziedziny nauki, jak matematyka, fizyka czy chemia. I za to Dukaja trzeba podziwiać. Za jego ogromną wiedzę, za umiejętność przełożenia na (zrozumiałą) literaturę  praw fizyki czy prawideł matematyki.

 

Co równie ważne i coraz rzadziej spotykane w literaturze to to, że "Lód" dzieje się głównie w narracji, w opowieści ewentualnie w bardzo długich "monologowych" dialogach. Dzisiaj w większości książek akcja rozgrywa się w dialogach.

 

Mnie osobiście urzekły dwa fragmenty: rozmowa szewców stylizowana na mowę bohaterów dramatu Witkacego, i dialog Benedykta Gierosławskiego z redaktorem Wólkiewiczem, gdzie główny bohater w gombrowiczowski sposób wykrzykuje ciągle "Zdrajca! zdrajca!".

 

 4

Się przeczytało. I wie się jedno - że z największą przyjemnością się sięgnie po kolejne książki autorstwa Jacka Dukaja.

 

[Jacek Dukaj "Lód", Wydawnictwo Literackie, Kraków 2009, cena 59,90]

 

MH

 

© Na regale
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci