Menu

Na regale

szkice i notatki, spiski i zapiski z przeczytanych książek. Głównie z polskiej prozy XX i XXI w.

Po śniadaniu

hichal23

Sięgamy na półkę po książkę, którą za chwilę przeczytamy. W różny sposób decydujemy o wybranej lekturze. Wyciągamy rękę z konkretnym zamiarem. Na chybił-trafił. Ewentualnie zachwyceni okładką bierzemy książkę i zaczynamy czytać.

Lektura wspaniała. Po kilku stronach wiemy, że już się od tej książki nie oderwiemy. Najpierw jest to zauroczenie samą książką. Formą, frazą, językiem, fabułą czy samym sposobem narracji. Kolejnym krokiem jest  bliższe zainteresowanie autorem. Szukamy jego szczegółowej biografii, jak najszybciej chcemy dotrzeć do pozostałych książek jego autorstwa. Wertujemy czasopisma w poszukiwaniu wywiadów z naszym ulubionym pisarzem. W pewnym momencie dochodzimy do kwestii: a co ten autor czyta? co na nim wywarło tak silne wrażenie, jak jego książka na nas?

 

No i tu często spotyka nas rozczarowanie. Bo w wywiadach tego nie powiedział, a sami nie mamy możliwości o to zapytać. A nawet jeśli to zdarza się, że w odpowiedzi usłyszymy tytuły sztandarowych dzieł, które czyta się w szkole jako lektury obowiązkowe.

Na szczęście coraz więcej pisarzy prowadzi dziennik często publikowany już za życia autora. Stamtąd dowiemy się, co też on czytał. Ale czasem możemy mieć więcej szczęścia i trafimy na pisarza, który napiszę książkę o książkach, które wywarły na niego szczególny wpływ.

 

Tak jest w przypadku Eustachego Rylskiego, który w 2009 roku wydał zbiór esejów zatytułowany „Po śniadaniu” poświęcony lekturom, które zrobiły na nim najsilniejsze wrażenie.

 

Rylski pisze o przeżyciach związanych z czytaniem m. in. Hemingwaya, Camusa, Iwaszkiewicza ale też o swoich preferencjach literackich

 

Cenię literaturę, która ma odwagę wymierzania światu sprawiedliwości. Nic nie mam przeciwko literaturze tylko świat opisującej, niektórym jej przedstawicielom szczerzę zazdroszczę, niektórych jej przedstawicieli bardzo podziwiam, ale szacunek rezerwuję sobie dla tych pisarzy, którzy nie boją się powiedzieć: teraz będę was sądził – i czynią to bez tchórzliwej, asekurującej, demoralizującej litości. (58)

 

Autor „Na grobli” to jeden z najładniej piszących współczesnych pisarzy. Jego polszczyzna, w dzisiejszych czasach, jest wyjątkowa. Czytanie książek urodzonego w 1944 roku Rylskiego – po lekturze „Wojny polsko-ruskiej” Masłowskiej, „Gnoju” Kuczoka czy „Lubiewa” Witkowskiego – jest oczyszczające. Można się zachwycać sposobem opowiadania.

 

W „Po śniadaniu” Rylski pisze także z perspektywy doświadczonego już autora kilku książek, jakby przemawiając głosem wszystkich (albo przeważającej większości) pisarzy

 

Pisujemy o czasach, których nie znamy, o wojnach, w jakich nie wzięliśmy udziału, o męskich sprawach, których nie doświadczyliśmy.

Opisujemy miłość, jak nam się nie zdarzyła, i uniesienie poza możliwością naszego temperamentu.

Wspominamy iluminacje, przed którymi byśmy się cofnęli, przytaczamy zdarzenie, których nie potrafimy wyjaśnić, smutki, jakie nigdy nas nie dotknęły, i radości, których już nie przeżyjemy. (…)

Wymyślamy zagrożenia, choroby, nałogi, szaleństwa, o które w modlitwach prosimy, by się nam nigdy nie zdarzyły. (125)

 

[Eustachy Rylski, „Po śniadaniu”, Świat Książki, Warszawa 2009, cena 29,90 zł]

 

MH

 

© Na regale
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci