Menu

Na regale

szkice i notatki, spiski i zapiski z przeczytanych książek. Głównie z polskiej prozy XX i XXI w.

Pułkownik Antygona

hichal23

Dzisiaj wyjątkowo nie będzie o prozie polskiej.

 

„Szarańcza” to debiut Gabriela Garcii Marqueza z 1955r.

Fabuła książki krąży wokół dylematu opisanego przez Sofoklesa w „Antygonie”

 

W dogorywającym już po okresie ekonomicznej świetności Macondo umiera znienawidzony niemal przez wszystkich mieszkańców lekarz, który niegdyś odmówił całemu miasteczku swej zawodowej pomocy. Teraz nadeszła dla Macondo chwila odwetu: lekarzowi zostanie odmówiony pochówek. Chyba, że znajdzie się ktoś, kto – wbrew miasteczku i pewnie samemu sobie – wyłamie się by spełnić „haniebny obowiązek”.

 

Taką informację znajdujemy na okładce najnowszego wydania „Szarańczy” z 2011 roku – w tym miejscu słowa uznania dla wydawnictwa MUZA za przepiękną edycję dzieł autora „Stu lat samotności” – to właściwie cała fabuła książki.

 

Siła w narracji, która prowadzona jest z trzech perspektyw: starego pułkownika, cieszącego się uznaniem całego Macondo, jego córki – Izabeli, i jego wnuka, syna Izabeli. Wszyscy troje znajdują się w domu zmarłego lekarza. Wraz z pracownikami pułkownika przygotowują ciało zmarłego do pogrzebu. To pułkownik ma odegrać rolę Antygony – musi się sprzeciwić woli całego miasteczka. Żeby dodać sobie animuszu poprosił o pomoc córkę, a ta żeby zniwelować strach zabrała syna.

 

Każdy z trójki narratorów opisuje ten sam widok i tą samą sytuację, co daje niesamowitą wieloperspektywiczną relację. A do tego każdy z nich dokłada swoje dygresję, swoje wspomnienia dzięki czemu poznajemy losy Macondo sprzed i w trakcie trwania kampanii bananowej, dowiadujemy się całej historii lekarza i jego działalności w mieście.

 

W „Szarańczy” pojawiają się też elementy później stale obecne w twórczości jednego z najważniejszych fundatorów nurtu literatury zwanego realizmem magicznym, są to: Macondo, i rodzina Buendia – doskonale sportretowani w najbardziej znanej powieści Garcii Marqueza „Sto lat samotności”

 

Oczywiście, gdy autor „Miłości w czasach zarazy” podejmował temat dramatu „Antygony” wiele ryzykował. Pisząc wariację na tak długowieczny temat, odwołując się do jednego z fundamentalnych arcydzieł literatury łatwo popaść w banał czy wejść w ślady szablonu. Marquezowi udało się tego uniknąć. Wydaje się, że dylemat pułkownika: pochować lekarza czy nie, jest tylko pretekstem do snucia opowieści na inne tematy. I tu znowu urodzony w 1928 r. autor, wtedy 27latek pokazuje swe wielkie literackie umiejętności. Prowadzić narrację z trzech perspektyw, tak różnych i poruszać tematy ważne dla każdej z postaci tzn. opisać świat z perspektywy starca chylącego się nad grobem, jakim jest pułkownik; pokazać dylematy młodej Izabeli czy wychodzić za mąż za mężczyznę, którego ledwo zna; cofnąć się do czasów dzieciństwa i zaprezentować to, co najważniejsze dla jedenastoletniego dziecka – to prawdziwe mistrzostwo, które Marquez osiągnął już w debiucie.

 

[G. Garcia Marquez, „Szarańcza”, MUZA, Warszawa 2011, cena 20zł]

 

MH

 

© Na regale
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci